RSS
środa, 16 lutego 2011
Reszta jest milczeniem

...

środa, 09 lutego 2011
Książę Danii

Być, albo nie być
Oto jest pytanie
Czy dla umysłu
Godniej jest znosić
Strzały i razy
Nieprzytomne losu
Czy też wystąpić czynnie
Przeciw morzu nieszczęść
I poprzez opór
Skończyć z nim
- Zgnieść je

Spać
Spać nic więcej
Któż bowiem
Zechciałby znosić
Drwiny i chłostę epoki
Ból wzgardzonej miłości
Bezczelność urzędów
Łamanie prawa
I upokorzenia
Których miernota
Nie szczędzi zasługom
Jeśli sam mógłby
Zamknąć ów rachunek
Kawałkiem stali

Zamknąć ów rachunek

 

Shakesperare pałer :o)

niedziela, 06 lutego 2011
Nie wiem co gorsze

Nie wiem co gorsze - ciągły ból czy słabość tak wielka, że oddychanie wymaga ogromnego wysiłku. Niech to się już skończy...

Czy wszystko zapomnę?

Po co mam się czegoś uczyć, po co poznawać cokolwiek nowego, w jakim celu? Mam uszkodzony mózg, zapominam, zapominam coraz więcej. Kiedy zapomnę kim jestem? A może nie pamiętam już teraz?

piątek, 04 lutego 2011
Zero emocji

Uświadomiłem sobie coś w gruncie rzeczy przerażającego. Kiedy cztery lata temu prawie umarłem (lekarze już postawili na mnie krzyżyk, kiedy się cudem obudziłem ze śpiączki), kiedy odzyskałem przytomność i po miesiącu wróciłem do domu - aż do dziś w związku z tymi wydarzeniami NIE CZUJĘ NIC.

Kurwa mać, zupełnie nic! Zero emocji. NIC. A to znaczy, że wszystko wyparłem, że to mnie tam gdzieś drąży w środku i pewnego dnia pierdolnie, nie ma zmiłuj.

poniedziałek, 31 stycznia 2011
Samotność to taka straszna trwoga

Siedzę i tonę i tonę we łzach,
Bo jest mi smutno, bo jestem sam.
Dławi mnie strach.

Samotność to taka straszna trwoga,
Ogarnia mnie, przenika mnie.
Wiesz Mamo, wyobraziłem sobie, że
Że nie ma Boga, nie ma nie!

***

I nie, i nie chcę płakać, Panie mój
Uczyń bym był z kamienia
Bym z kamienia był

Nadzieja to dziwka

o!

Kto za mocno kocha - traci wszystko

Dochodzę do siebie chyba. Normalnie tak się jakoś dziwnie czuję, że nie umiem tego nazwać. Bólu prawie nie ma, magia jakaś. Teraz pora, żeby zacząć spać...

Ale jest dobrze!

niedziela, 30 stycznia 2011
Po lekcjach

Wczoraj dziewięć, dziś siedem godzin zajęć i czuję się ... wypoczęty! Fizycznie oczywiście jestem skonany, ale psychicznie odpocząłem. Uczyłem się już wielu rzeczy zaocznie, z przeróżnych dziedzin, w Polsce i na Świecie, ale zawsze byłem koszmarnie wymęczony. A teraz mam świeży umysł.

Im dłużej tam siedziałem tym bardziej się przekonywałem, że zrobiłem słusznie. Mam problem z kasą, ale coś wykombinuję.

Mój terapeuta (mam teraz terapeutę, własnego, ha) twierdzi, że nadal mam depresję, tylko objawy są inne. Ale już wiem jak wyjść i wyjdę, wychodzę.

A jak skończę, to podzielę się moim sposobem z innymi. Depresja to dziwka, ale można z nią wygrać.

Niech co krwawy Hegemon? Niech żyje!

piątek, 28 stycznia 2011
Idę do szkoły

Żyje się ciężko, a potem umiera. A czasu coraz mniej.

Jutro idę do szkoły. Ha! Ale fajnie. Tylko czy po całym tygodniu zmagań z rzeczywistością skorzystam cokolwiek z soboty i niedzieli po sufit wypełnionych zajęciami. Straszno trochę. Nic tam, damy radę.

I rozpocząłem tez terapię, piąty raz. Może teraz coś z tego wyniknie... Na razie konkluzja jest jedna - o kurwa jak daleko do brzegu!

"Hear the voices in my head
I swear to God it sounds like they're snoring
But if you're bored then you're boring
The agony and the irony, they're killing me, whoa!"

ALE ból zelżał, dlaczego ZAWSZE muszę robić wszystko SAM? Dlaczego ktoś nie mógłby mi zwyczajnie pomóc?!

Zamawiam usługi jakiegoś fachowca i albo sam się znam (albo nauczę w porę) albo wszystko jest do dupy zrobione. Co jest kurwa z tym światem?! To jakiś zasrany test? Jakiś zboczony eksperyment? Zabawa?

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6